Evonymus
Evonymus.blog.interia.pl
<< Styczeń 2012
PonWtŚrCzwPiąSobNie
1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031
Archiwum
Rok 2012
Styczen
Rok 2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2006
Grudzień
Listopad
Październik
Notki
2012-01-09 Hokus - pokus
Była sprawa lekarzy, którym nie podobało się to, ze mają być także księgowym ale hokus-pokus i już jest inny temat, o którym "dziennikarze" będą mogli gaworzyć do woli w ciągu najbliższych dni: okazuje się, że wojskowy prokurator tak szczęśliwie postanowił doprowadzić do swojego nieszczęścia, że w szczęśliwie jutro już będzie mógł opuścić miejsce obfitujące ostatnio w wiele nieszczęść - szpital. Słowem szczęście w nieszczęściu.

W sobote postanowilem wrócić do dawnej zabawy w szycie i już dzisiaj do pracy dziarsko pomaszerowałem w nowych porciętach. Przyjemnie iść przez życie w onych porciętach do których nie jest przyczepione żadne logo (zwrócił ktoś może uwagę, że np. bardzo trudno o buty na których nie ma żadnego loga w widocznym miejscu) w dodatku mając świadomość, że materiał na tkaninę z których zostały uszyte, kiedyś beztrosko poruszał się po jakimś pastwisku. Przyjemna to myśl wielce, przynajmniej dla mnie. Może pójdę na całość i zmajstruje sobie kolekcję wełnianego odzienia. Niestetry, dziewiarstwo - jak na razie - pozostaje mi obce, więc swetry przynajmniej przez czas jakiś będę musiał kupować. Swoją drogą polecam wszystkim wydatek kilkuset złotych na maszynę do szycia (broń Boże Łucznik, bo ten z Polska, poza logiem nie ma nic wspólnego: to maszyny z chinskiego katalogu na które jakiś spryciarz, co wcześniej zakręcił się koło znaku firmowego fabryki z Radomia, kazał nakleić bliski Polakom znaczek. Niestety jakość tych wyrobów nie jest zbyt wysoka). Posiadanie szyjącej maszyny daje możliwość wyposażenia się w odzienie w pasujących nam kolorach, z interesująych tkanin i w rozmiarze który jest przynajmniej zbliżony do noszonego przez nas. A ile przy tym zabawy :).

Od jakiegoś czasu wróciłem też do swojego projektu - programu. Kto wie, być może na stare lata da mi chleb. Jak na razie rośnie i rośnie - kodu coraz więcej, jak na razie działa a i mnie sprawia to sporo frajdy, może coś z tego się urodzi...

2011-12-12 Obrazek
Zegar zmylił krok, potknął się o nić pajęczą
i zewsząd slychać rechot słów z poszczerbionymi zębami.

2011-12-11 Zagadka
Zagadka z (dawnej?) epoki:
Jaruzelski z Breżniewem jechali razem rowerem no tak się stało, że się wywrócili. Pytanie kto jest winien?

Oczywiście Ronald Reagan.

Tak mi się przypomniało jak pooglądałem sobie nieco telewizję :)

2011-12-10 Sens życia niekoniecznie według kogoś innego
Dziś zrobiłem sobie dzień z Housem.  Podobno sezon 9-ty ma być ostatnim i myślę, że to dobry pomysł. Niestety, scenariusz wielu odcinków pachnie, jak u Bułchakowa, drugą świeżością a i same postacie coraz bardziej przybierają komiksowe pozy.
Niemniej, jeden z odcinków szczerze mnie poruszył - mam na myśli ten, w którym filmowy House się wewnętrznie rozpada zasypując zranioną dusze sporą ilością zgrabnych tyłeczków i biustów. Sam odcinek jest bardzo kiepsko wyreżyserowany, ale sam problem, samo uczucie,  że się tonie na mnie zrobiło ogromne wrażenie.
Poza tym nadal robię postępy w hiszpańskim, ostatno zastanawiam się czy aby nie napisać własnego systemu, który robiłby - tyle że lepiej - to czym się zajmuje, bo doprawdy czasami można dostać torsji babrając się w kodzie napisanym, przez innych, "mądrzejszych". Takie przyjemne z pożytecznym. Poza tym znowu naszła mnie ochota na "ideę", na coś co ma jakiś sens.

I jeszcze jedno: okazuje się, że to już 300 notka. Kto by pomyślał, że zbierze sie ich aż tyle


2011-11-30 Doświadczenie
"I po co ci to było" - kołatało mi się po głowie gdy poruszałem się po mieście środkami miejskiej komunikacji. Bez sensu jest się sprzeczać z...dogmatykiem, bo ów - jak powszechnie wiadomo - sprowadzi cie do swojego poziomu a potem pokona doświadczeniem. A poważniej, bez sensu jest się spierać z wiarą - bo wiara to kategoria nie podlegająca dyskusji a także często rozumnemu osądowi. Nie oznacza to bynajmniej, że wiara jest bezrozumna. Wręcz przeciwnie. Prywatnie uważam, że ludzie obdarzeni prawdziwą wiarą są ludzmi bardziej niż ci, którzy z ich wiary potrafią jedynie kpić.

Swoją drogą zdumiewająca jest kariera kpiny, szyderstwa, sarkazmu, ironii i wszelkich innych form wyrażania opinii, w których można drugiej stronie okazać swoją pogardę. Być może to znak, że wzrok Polaków systematycznie się pogarsza - coraz mniej potrafimy dostrzec, coraz mniej z tego co dostrzegamy rozumiemy. Szyderstwo nie koszutuje mało a jakie jest skuteczne. Cóż, muszę też samemu dokonać rachunku sumienia, bo i mnie zbyt często zdarza się korzystać z tego wytrychu.

Pozdrawiam, tak prostolinijnie jak to tylko możliwe.

2011-11-22 Berejczycy
Dziś dowiedziałem się, a jakże od specjalisty, pani anestezjolog z dwoma dyplomami,  że udając się do lasu igramy z życiem. Skąd to zagrożenie? No...bo w lesie można się natknąc na naszego jadowitego gada a jak ten nas dziabnie...to nic, tylko pisać testament. "Liczą się minuty" głosiła pani łamiącym się z przejęcia głosem a wszystkim uczestnikom szkolenia z udzielania pierwszej pomocy zrobiło się sucho w ustach...

Jakoś nie bardzo mi się to zgadzało z tym czego dowiedziałem się wcześniej, chociażby od pana, którego na uczelni ochrzciliśmy przydomkiem "gady płazy" jako że na gadzinach znał się jak mało kto w Polsce i który twierdził, że zgony z powodu ukąszenia przez żmiję zygzakowatą zdarzają się nad wyraz rzadko, dotycząc niemal wyłącznie dzieci lub osób starszych. Na wszelki wypadek sprawdziłem: okazuje się, że zgony dotyczą mniej niż 1% ukąszonych - czyli mniej więcej taka sama jak w przypadku zachorowań na grypę. Czy w takim razie, podobnie powinienem spisywać ostatnią wolę jak dopadnie mnie ów złośliwy wirus?

Niestety, (zbyt) często natykam się na ludzi, także z dyplomami na ścianach, którzy opowiadają zwyczajne głupoty. Bo jakże miło jest być specjalistą ow szystkiego, tak od chorób dziecięcych jak i hydrauliki ;) Dlatego, myślę że mimo wszystko, dobrze jest czerpać przykład z Berejczyków, którzy "...codziennie badali w Pismach czy tak się rzeczy mają.." [Dz. 17:11]. 
Owocnego sprawdzania wszystkim którym się chcę życzę.


Minęło mnie:
przechodniów:
 
14240
uśmiechnęło sie:
 
1043
wizytówki
 
0
Zobacz serwisy INTERIA.PL